Bezpieczeństwo w turystyce
Bezpieczeństwo to dziś obok zdrowia wartość najwyższa. Dlatego organizatorzy
leśnej turystyki dbają, by spełnić współczesne standardy bezpieczeństwa wypoczywających. Praktyczny wymiar bezpieczeństwa naszych gości to choćby pewność, że ich samochód jest zaparkowany na podwórku lub parkingu,
za zamykaną na noc bramą i pod opieką psa myśliwskiego. Leśnicy zdają sobie sprawę, jak ważna to rzecz dla mieszkańców miasta.
Każdy z naszych ośrodków ma dogodny dojazd, oddalone zaś od głównych dróg mają dostęp do lądowiska śmigłowca sanitarnego. Dysponujemy szybką łącznością ze służbami ratowniczymi. Policję, straż pożarną i pogotowie ratunkowe wzywa się dziś praktycznie wszędzie, wybierając numer 112, jednak każdy z wypoczywających musi mieć świadomość, że bezpieczeństwo zależy w dużej mierze od nas samych.
 |
Idąc do lasu, trzeba pamiętać, że łatwo w nim pobłądzić. Dobrze jest zatem mieć „wklepany” do telefonu komórkowego numer gospodarza obiektu, w którym wypoczywamy. Nad jeziorami należy mieć pod ręką numer do najbliższej placówki WOPR, pamiętając, że w rekordowym 1994 roku utonęło w Polsce 1430 osób. Trzeba też mieć świadomość, że w wypadku zdarzeń na wodzie pomoc musi być natychmiastowa, bo akcja podjęta po kilku minutach zazwyczaj jest skazanana niepowodzenie.
Z leśnych zagrożeń trzeba mieć w pamięci kleszcze i komary, które mogą być nosicielami chorób. Jeśli już kleszcz wbije nam się w skórę, to trzeba za wszelką cenę starać się wyciągnąć go w całości. W razie niepowodzenia należy udać się do lekarza. Dlatego idąc do lasu, wkładajmy nakrycie głowy, najlepiej kapelusz, wciągnijmy długie spodnie, chroniące jednocześnie nasze nogi przed zadrapaniami. Przychodząc z lasu, sprawdźmy dokładnie, czy nie przenieśliśmy kleszcza pod skórą.
Nałożenie wysokich butów z kolei pozwala nam zapomnieć o niebezpieczeństwie spotkania ze żmiją, które w słoneczne dni jest zupełnie realne. W razie ukąszenia pamiętajmy, by nie wysysać i nie rozcinać rany, ale jak najszybciej zgłosić się do lekarza. I jeszcze jedno – rozwaga i zdrowy rozsądek muszą zwyciężyć z często irracjonalnym strachem przed żmiją czy kleszczami. Na terenach górskich należy zwracać uwagę na zasady zachowania się w górach. Warto więc w miejscu noclegu sięgnąć po „książkę wyjść w góry” i wpisać swe nazwisko, numer telefonu komórkowego, przewidywaną trasę przejścia i spodziewany termin powrotu. Taki wpis uratował już niejedno życie, gdyż pomaga goprowcom w ewentualnych działaniach poszukiwawczych i ratowniczych.
Numery alarmowe GOPR w całych polskich górach są jednakowe: stacjonarny 985 oraz komórkowy 601 100 300. Na wezwanie pomocy pod tymi numerami zgłasza się dyżurny ratownik miejscowej grupy GOPR. Wiele z punktów ratunkowych mieści się w leśniczówkach, kilkudziesięciu bowiem leśników ochotniczo udziela się w tej ratowniczej formacji.
Tekst: E. Marszałek
Fot.: P. Fabijański